Kontrowersyjny projekt

piękna laska w wieczorowej sukni podczas imprezy

Alicja ze zdenerwowania przygryzała dolną wargę. Pół godziny temu zadzwonił Tomek z propozycją wypicia lampki wina w ramach uczczenia sukcesu ich wspólnego projektu. Alicja dołączyła do zespołu Tomka niedawno, pracowała w charakterze konsultanta do spraw wizerunku.

Do jej obowiązków należało zapewnienie pozytywnego odbioru odważnego i nieco kontrowersyjnego projektu zagospodarowania placu blisko centrum. Całe przedsięwzięcie zostało zakończone w zeszłym tygodniu i większość członków zespołu, w tym Alicja, zostało skierowanych do innych zadań.

W głowie Alicji panował zamęt. Dlaczego właśnie teraz? Na samym początku współpracy Tomek dał jej do zrozumienia, że wpadła mu w oko. Może nie powiedział jej tego dosłownie, ale sposób, w jaki na nią patrzył, niemal drapieżnie, jakby była jego własnością, w połączeniu z zagadkowym, lekko szyderczym uśmiechem wymownie o tym świadczył.

„To bez sensu. Przecież wszyscy w firmie doskonale wiedzą, że wolę dziewczyny” pomyślała, próbując kolejny raz doprowadzić do porządku niesforny kosmyk włosów, który najwyraźniej miał własny pomysł na wieczorną fryzurę. Przecież wolę dziewczyny… – pomyślała ponownie, tym razem zdecydowanie mniej pewnie. Nie mogła dalej udawać, że Tomek nie robił na niej żadnego wrażenia.

Pomimo początkowego dystansu, z jakim do niego podchodziła, jego aparycja, ton głosu, sposób, w jaki się poruszał, powodowały, że nie można było pozostawać wobec niego obojętnym. W miarę upływu czasu Alicja coraz częściej łapała się na ukradkowym wpatrywaniu się w Tomka zajętego prowadzeniem porannej odprawy czy tłumaczeniem niuansów finansowania projektu któremuś z inwestorów. Kilka razy zdarzyło się, że złapana na gorącym uczynku pokrywała się rumieńcem i szybko uciekała wzrokiem.

Kiedy wydawało się, że dystans pomiędzy nimi zmalał, kiedy jego spojrzenie i lekko drwiący uśmiech zadomowił się w jej myślach na stałe, Tomek nagle stracił zainteresowanie. Stał się zimny, profesjonalny i niedostępny. Alicja była zbita z tropu. Nie była w stanie domyślić się powodu tej nagłej zmiany, a powierzchowne znajomości wśród pozostałych członków zespołu nie skłaniały do zadawania osobistych pytań.

Krótko mówiąc, po upływie miesiąca sytuacja wróciła do niemal punktu wyjścia. Aż do dzisiaj.

Ostry, nieustępliwy dźwięk dzwonka wyrwał ją z zamyślenia. Alicja wstała z fotela, ostatni raz sprawdziła w lustrze efekty ostatnich czterdziestu minut pracy i odruchowo poprawiając granatową, wyjściową sukienkę, podeszła do drzwi. Głęboki oddech, spokojny ruch nadgarstkiem, ciche skrzypnięcie zawiasów, zapach jego perfum.

– Cześć. – Dźwięk jego głosu, dobrze znany uśmiech i spojrzenie wywołały u Alicji dreszcz.

– Jesteś… – westchnęła, natychmiast zdając sobie sprawę, jak głupio to zabrzmiało.

– Mogę wejść? – zapytał Tomek, wskazując ruchem podbródka butelkę wina trzymaną w ręce.

– Oczywiście… Przepraszam… To znaczy, zapraszam – odpowiedziała, próbując czarującym, w jej mniemaniu, uśmiechem zatuszować niezręczność sytuacji.

Od razu skierował swoje kroki do kuchni. Usłyszała, jak stawia butelkę na stole.

– Gdzie trzymasz otwieracz? – zapytał.

– Myślałam, że wychodzimy – odpowiedziała Alicja, zamykają drzwi. Narastająca irytacja jego zachowaniem mieszała się z rozpaczliwymi próbami ocalenia resztek pewności siebie – sprawdź w szufladzie pod mikrofalówką.

– I wyjdziemy – spokojnie odpowiedział Tomek, przerzucając kuchenne utensylia w poszukiwaniu otwieracza – jeżeli jeszcze będziesz miała ochotę…

– Jeszcze? Jak to? – zapytała, wchodząc do kuchni.

Tomek nie odpowiedział. Zręcznie otworzył wino, napełnił krwistoczerwonym płynem dwa kieliszki, które niewiadomym sposobem znalazły się tuż obok butelki, po czym jeden z nich wręczył Alicji.

– Za sukces i satysfakcję. – Powiedział, wznosząc kieliszek do ust.

Alicja skinęła lekko głową, delektując się słodyczą napoju i rozluźniającym efektem zawartego w nim alkoholu. Dalsze wydarzenia potoczyły się bardzo szybko.

Tomek odstawił opróżniony w połowie kieliszek i zdecydowanym krokiem podszedł do Alicji. Delikatnie wyjął kieliszek z jej dłoni, odstawił go na kuchenny blat, po czym patrząc jej prosto w oczy, położył dłoń na jej talii i zdecydowanym, choć delikatnym ruchem przysunął ją do siebie.

Alicja zadrżała, kiedy jego dłoń znalazła się na jej karku, przeszedł ją ekstatyczny dreszcz, kiedy jego usta lekko musnęły jej górną wargę. Z początku wolno i delikatnie, później coraz szybciej i intensywniej, aż do całkowitego zmysłowego wchłonięcia, zapomnienia.

Jego dłoń na jej piersi. Jej dłonie na guzikach jego koszuli. Wszytko w pośpiechu, bezładzie, szalonym pędzie, jakby to był pierwszy raz. Dotyk gorącego ciała, szorstkiej skóry, odurzający zapach perfum, słony smak potu, kalejdoskop wrażeń, coraz szybciej, zachłanniej, aż do ostatecznego spełnienia.

– Więc tak to jest być z facetem. – Powiedziała Alicja, wpatrując się w sufit, który jeszcze przed momentem zdawał się wirować w szalonym tempie – A myślałam, że w tej tematyce nic mnie już nie zaskoczy.

– Wygląda na to, że nie masz porównania. A to z kolei oznacza, że nie mogłem wypaść źle. – Tomek wybuchnął śmiechem. Alicja od niechcenia uderzyła go wierzchem dłoni w ramię. – Mówi się, – kontynuował Tomek – że pierwszego razu się nie zapomina, ale, tak na wszelki wypadek, przypomnę Ci najważniejsze momenty. – Powiedział, odwracając się do Alicji i obejmując ją ramieniem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.