Młoda żona przyjaciela

Przyjaźniliśmy się z Mateuszem od dzieciaka. To, co z początku zaczęło się walnięciem go na szkolnym korytarzu, bo tak mi się akurat podobało, zakończyło się niedawnym świadkowaniem na jego ślubie. Byliśmy do siebie podobni. Od zawsze mieliśmy te same zainteresowania i priorytety, ale coś się zmieniło, gdy poznał Ilonę. Mieli niespełna dwadzieścia lat, gdy się poznali. Potrzebowali niecałych sześciu, żeby się pobrać, a siedmiu, aby po raz pierwszy stać się rodzicami.

Nie mieszkałem w Polsce, więc nie widywaliśmy się często. Pracowałem do upadłego, chcąc zarobić na wypasione auto. Rzadko kiedy brałem dłuższy urlop, nie potrzebowałem wypoczynku. Pierwsza taka okazja zdarzyła się kilkanaście miesięcy temu. Przyleciałem do kraju na ślub Mateusza. Było pięknie, a oni wydawali się nieskończenie szczęśliwi. Wesele to była najlepsza impreza, na jakiej kiedykolwiek byłem. W pewnym momencie uciekliśmy we trójkę na taras – ja, Mateusz i Ilona. Potrzebowaliśmy wziąć chwilę oddechu od tłumu i hałasu. Wtedy, na tym tarasie, po raz pierwszy spojrzałem na Ilonę inaczej.

Była piękna. Długie włosy, już w nieładzie od tańca, spływały na jej jasne plecy. Oczy jaśniały jak dwie gwiazdy na niebie. Suknia ślubna, mimo że obszerna, pysznie podkreślała jej naturalne krągłości. Zachłysnąłem się urodą Ilony, nie wiedząc co się ze mną dzieje.

Fascynacja kobietą przyjaciela z każdym kolejnym miesiącem pogłębiała się. W końcu się jej poddałem, wiedząc, że próby zapomnienia o niej spełzną na niczym. Nie dziwne więc, że kolejnej wizyty w ich domu obawiałem się jak ognia, a jednocześnie czekałem na nią z utęsknieniem.

Niecałe pół roku temu urodziło im się dziecko. Córka, śliczna i rumiana jak jej matka. Dali mi ją na ręce, a ja z miejsca ją pokochałem. Uśmiechała się do mnie, jakby znała mnie od urodzenia. Było to cudowne uczucie, jednak nie mogło się równać temu, co poczułem, widząc czułość w oczach Ilony. W jej oczach zabłysnęły łzy. Szczęścia? Chyba tak, ale kryło się za nimi coś więcej – czułem to.

Wieczorem Mateusz urządził grilla. Mięso wesoło skwierczało, a my powoli popijaliśmy piwo. Siedzieliśmy na ich ogródku, rozkoszując się wspólnym towarzystwem. Ilona była w domu, usypiając dziecko. Niecierpliwie czekałem na jej powrót. Mateusz zauważył moje podekscytowanie i zaśmiał się.

– Stary, wszystko dobrze? – spytał – Ania już pewnie śpi, jutro ją zobaczysz. Może sam sobie takie sprawisz, jak tak ci się podoba?

Najwyraźniej uważał, że spodobało mi się ojcostwo. Prychnąłem, zbywając jego komentarz machnięciem głowy. Ilona przyszła niecałą godzinę później. Wyraźnie zmęczona, ale wciąż piękna. Usiadła obok Mateusza i sięgnęła po piwo bezalkoholowe. Oparła brodę na szyjce i westchnęła zadowolona z chwili wytchnienia. Mój wzrok spoczął na tym, co było poniżej.

Było dziś gorąco, Ilona miała na sobie lekką, obcisłą koszulkę. Wyraźnie podkreślała jej piersi, ewidentnie pełne od pokarmu. Mateusz coś wspominał, że ich mała ostatnio marudzi przy jedzeniu i każde karmienie to walka. W tym samym momencie wyobraziłem sobie piersi Ilony na wolności, duże i jędrne, czekające na opróżnienie. Poczułem w kroczu gorąco, a serce zaczęło mi walić niczym dzwon.

Na całe szczęście Ania ją zawołała. Dopiero gdy Ilona zniknęła mi z oczu, uspokoiłem się. Nie wróciła już. Posiedzieliśmy jeszcze niecałą godzinę i wróciliśmy do domu, żeby zebrać się do spania. Dostałem sypialnię gościnną. Była na samym końcu korytarza na piętrze, nieduża, ale przytulna. Układałem się już do snu, gdy usłyszałem cichutkie pukanie.

– Proszę – szepnąłem, poprawiając prześcieradło.

To nie był Mateusz, jak się spodziewałem. Do mojego pokoju weszła Ilona. Miała na sobie koszulę nocną, włosy miała spięte wysoko na czubku głowy, a oczy podkrążone.

– Co tu robisz? – spytałem zdziwiony, może nazbyt ostro. Wzdrygnęła się.

– Ja… przepraszam. Mateusz zasnął, ja nie mogę zmrużyć oka to pomyślałam, że może posiedzimy i pogadamy – zaproponowała lekko zażenowana. Miętosiła między palcami rąbek koszuli, jakby czekając, aż ją wyproszę.

Gestem zaprosiłem, aby usiadła na moim łóżku. Usiadłem obok, kładąc ręce na kolanach. Czekałem, aż coś powie, ale milczała. Mój wzrok w tym czasie błądził po jej zgrabnych nogach i odsłoniętych ramionach. Pachniała zniewalająco – cytrusowo, może miętowo. Uniosła się lekko, chcąc usiąść głębiej. Koszula podjechała do góry, odsłaniając uda. Stanął mi. Nie było jak tego ukryć. Miałem na sobie wyłącznie obcisłe bokserki, więc byłem pewien, że to zauważyła.

Nie uciekła.

– Między mną a Mateuszem… nie jest dobrze – powiedziała szybko, chcąc to z siebie wyrzucić. – Czy coś ci wspominał?

– Może trochę… Coś mówił, że nie gadacie jak dawniej – odparłem.

– Żeby tylko – sapnęła z frustracją – Nie gadamy, nie spędzamy razem czasu, nie pamiętam, kiedy ostatnio mnie dot… – urwała nagle i zasłoniła usta dłonią.

– Ilona, nie martw się. Jestem waszym przyjacielem, możesz mi wszystko powiedzieć – uspokoiłem ją. Wziąłem ją za rękę i ścisnąłem ją delikatnie, namawiając Ilonę do zwierzeń.

Opowiedziała mi wszystko. Dowiedziałem się, że od porodu Mateusz się od niej oddalił. Chodził do pracy, wracał i zajmował się Anią, ale wieczorami chodził wcześnie spać i nie miał dla żony czasu. Ilona wyliczyła, że od czterech miesięcy ani razu jej nie dotknął.

Byłem zdziwiony. Jak można nie pragnąć takiej kobiety? Zmysłowa, oczytana, cudowna matka, poświęcająca się żona. Poczułem napływ niekontrolowanej złości na Mateusza. Byłem wściekły na kolesia za to, jak traktował taki skarb.

– Ilonka – powiedziałem miękko, patrząc jej głęboko w oczy. Nie potrzeba było więcej. Nachyliła się do mnie. Przymknęła oczy, czekając na mój ruch. I zrobiłem to.

Całowanie jej było spełnieniem najskrytszych marzeń. Smakowała jak kawowe piwo, które piła wcześniej. Nasze pocałunki z początku były nieśmiałe, ale po chwili pogłębiłem je. Drażniłem językiem jej język, przygryzałem pełne wargi. Uśmiechałem się w jej usta, słysząc jak cichutko pojękuje. Nakręciło mnie to bardziej niż cokolwiek innego w życiu.

Położyłem ją na łóżku, a sam nachyliłem się nad nią. Pieściłem językiem uszy, szyję, schodząc coraz niżej. Uniosłem wzrok, szukając przyzwolenia na to, co planowałem dalej. Miała półprzymknięte oczy i policzki zaróżowione od podniecenia, więc uznałem, że nie ma przeciwwskazań.

Odchyliłem rąbek koszuli z jej dekoltu i zachłysnąłem się widokiem biustu Ilony. Różowe sutki sterczały, gotowe na moje pocałunki. Piersi były kształtne i nabrzmiałe, prosząc się o pieszczoty. Wziąłem jeden sutek do ust i lekko przygryzłem. Jęknęła przeciągle, wyprężając się w łuk. Z piersi wyciekło trochę pokarmu, ale tylko mnie to jeszcze bardziej podjarało. To samo zrobiłem z drugim sutkiem, drżąc z podniecenia. Mój penis był gotowy do wejścia w nią już teraz, zaraz, ale chciałem uzmysłowić jej, ile jest warta. Moja przyjemność mogła poczekać na moją rękę, gdy Ilona wróci do siebie.

Zdjąłem z niej koszulę i rzuciłem ją na podłogę. Teraz była przede mną naga i cudowna. Na całym ciele miała gęsią skórkę, oczekując spełnienia. Składałem na jej naznaczonym ciążą brzuchu lekkie pocałunki, schodząc coraz niżej. Wreszcie dotarłem tam, gdzie będzie jej finał. Rozchyliłem nogi Ilonie i zarzuciłem je na swoje ramiona. Obie piersi ogarnąłem dłońmi i złożyłem na wilgotnej łechtaczce pierwszy pocałunek. Aż syknęła z podniecenia, przygarniając moją głowę bliżej. Zacząłem ją lizać, jakby była najpyszniejszym lizakiem. Zlizywałem płynące soki, jęcząc w nią i ruszając się razem z nią. Moje ruchy stawały się coraz gwałtowniejsze, a Ilona dyszała coraz ciężej i szybciej. Była u schyłku orgazmu, gdy polizałem dwa palce i wsunąłem je w nią. Była mokra i ciasna.

– Taaaak – sapnęła, pokazując mi, abym wziął oba sutki między kciuka a palec wskazujący.

Poruszałem w niej palcami tak, jakbym sam w niej był. Lizałem ją zapamiętale, smakując każdą kroplę. Wreszcie nadeszło spełnienie. Wygięła się, uda zacisnęła na mojej głowie, a w środku zaczęła rytmicznie się zaciskać, wsuwając moje palce głębiej niż wcześniej.

Ilona była cudowna. Jako żona mojego przyjaciela zasługiwała chociaż na tę chwilę przyjemności. Będę jej ją dawał przy każdej okazji. Może kiedyś się odwdzięczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *