Ta noc

Jedyne czego pragnąłem, to miłość… Zamknąłem pamiętnik i schowałem starannie pod materac łóżka. Podkuliłem nogi i schowałem twarz w dłoniach. Byłem sam, Bóg jeden wie, ile wylałem łez tego wieczoru. Czułem się odrzucony przez rodziców.

Wyjechali na weekend w góry, właściwie, to w domu są bardzo rzadko. Nie ukrywam – jest mi to na rękę, ponieważ mogę spędzać wtedy czas z moim chłopakiem. Oni o tym nie wiedzą, ukrywam ten związek od pół roku. Wiem, że nie zaakceptowaliby tego, że jestem gejem. Gdy są – udaję „normalnego”, gdy ich nie ma – mogę być sobą. Niełatwo się żyje w takiej rodzinie, ale na szczęście mam osobę, która mnie kocha – Mike. Poznałem go w szkole, chodzi do równoległej klasy. Szybko zaiskrzyło między nami. Dzisiaj przyjeżdża do mnie na noc.

Z niecierpliwością czekałem aż zegar wybije dziewiątą. Zawsze tak samo się ekscytuję, jakbym miał go spotkać po raz pierwszy. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Przede mną stanął wysoki, smukły chłopak z pięknymi brązowymi włosami opadającymi na czoło. Miał na sobie czarną koszulę z odpiętymi trzema górnymi guzikami, co eksponowało jego seksowną klatkę piersiową.

– Cześć kochanie – powiedział Mike, podchodząc blisko, tak że nasze usta dzieliły milimetry – pięknie dziś wyglądasz – musnął swoimi ustami moje.

– Ty również – oddałem namiętnie pocałunek.

Czułem wzrastające podniecenie. Mike to wyczuł. Jedną dłoń trzymał na mojej klatce piersiowej, a drugą tył mojej głowy i trwał w mokrym i namiętnym pocałunku. Zacząłem powoli odpinać guziki jego koszuli. Otworzyłem oczy i spojrzałem na niego, uśmiechnął się szeroko. Chwycił mnie mocno i przytuleni poszliśmy do sypialni. Delikatnie położył mnie na łóżku. Sam dokończył rozpinanie swojej koszuli, ja zrobiłem to samo z własną.

Nachylił się nade mną, opierając rękę tuż obok mojej głowy. Wtuliłem się w niego, przeczesałem palcami jego piękne włosy. Mike zszedł niżej, rozpiął delikatnie mój rozporek, zsunął spodnie i chwycił ustami moją bieliznę. Poczułem przypływ ciepła. Spojrzał mi w oczy i wziął do ust mój członek. To zawsze na mnie działa. Położył prawą rękę na moim udzie. Wykonywał płynne ruchy wargami i językiem. Poczułem, że dochodzę. Mike przełknął i uśmiechnął się szarmancko. Położył się obok mnie na plecach. Chwyciłem go za rękę. Obróciłem się bokiem i położyłem dłoń na jego wciąż szybko unoszącej się klatce piersiowej. Zamknąłem oczy, słuchając bicia jego serca.

– Kocham Cię – wyszeptałem.

– Nawet nie wiesz jak ja Ciebie – odpowiedział cicho.

Wstałem powoli i udałem się do kuchni, wyciągnąłem dwa kieliszki i butelkę wina. Usiadłem na pościeli ze skrzyżowanymi nogami. Mike spojrzał na mnie i usiadł naprzeciwko.

– Wiesz… – zaczął – muszę Ci coś powiedzieć.

– Coś się stało? – zapytałem zmartwiony.

– Chcę wyjechać na wymianę do Kanady. Od dawna już o tym myślę. Uważam, że da to mi szansę na lepszą przyszłość. Będę tam dwa lata… – powiedział cicho.

– Dwa lata? – szepnąłem załamany, popijając wino.

– Wyjazd jest za miesiąc. Chciałbym się rozwijać i być samodzielnym…

– Rozumiem i absolutnie Cię wspieram, ale może zabrzmi to trochę egoistycznie, co ze mną, co z nami?

– Nic się między nami nie zmieni – odparł Mike.

Odstawiłem kieliszek na szafkę nocną, równocześnie patrząc mu w oczy. Chwyciłem jego podbródek i pocałowałem go. Mike wtulił się we mnie mocno. Leżeliśmy obok siebie z głowami na poduszkach.

– Na pewno nic się nie zmieni – szepnął.

Zasnęliśmy wtuleni w siebie nawzajem, niepewni przyszłości. Ach, ta młodość…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *