Żona z moim kumplem

Pewnego majowego weekendu graliśmy z żoną i z sąsiadem Jankiem w pokera, zasady były jasne, zwycięzca może dowolnemu uczestnikowi zadać zadanie, które ten ma spełnić pod warunkiem, że wszyscy z grających wyrażą zgodę. Trochę zbyt dużo wypiliśmy, najpierw winko, później whisky, następnie jakiś haszysz przywieziony z Amsterdamu. Karty mi nie szły, Aśce też, za to Janek miał na zmianę karetę lub pokera. Tej gry to on się chyba uczył od samego Wielkiego Szu.

Janek wygrał, zaczął tak nieśmiało prosić:

– Piotrek, wiesz, że z Aśką znamy się szmat czasu, zawsze miałem na nią ochotę… – wymamrotał.

–  Stary, do rzeczy, chcesz ją zerżnąć – odparłem bezpardonowo.

– Tak… – niepewnie odpowiedział sąsiad.

Żonka prawie spadła z krzesła, jednak alkohol spowodował, że mieliśmy chęć przeżyć dreszczyk emocji.

Zgodziliśmy się, a ponieważ jestem fotografem, poszliśmy do pracowni. Skubany od początku przewidział, że wygra, zaplanował to sobie wszystko, bo gdy kazał Aśce zdjąć sobie spodnie, gagatek był już bez majtek, tłumaczył, że jak jest ciepło, to nie nosi.

Asia była pięknie ubrana, szpileczki, pończoszki, spódniczka, biustonosz, koszulka, teraz patrzyłem, jak mój skarb wędruje w ręce obcego faceta, poczułem ambiwalentne uczucia, zazdrość i w sumie to szczęście, że on ma ją tylko jeden raz, ja zaś biorę ją, każdej nocy jak chcę.

Janek był bardzo delikatny, traktował jej ciało z szacunkiem, delikatnie zdejmował części garderoby, już bym wolał, gdyby ją ostro zerżnął, spuścił się jej na twarz, wszedł w nią głęboko z całym impetem. Sąsiad delektował się każdą, sekundą, co więcej widziałem, że troszczy się o moją małżonkę, jak potrafi jedynie facet zakochany w kobiecie, gdzie ja miałem oczy przez wszystkie te lata? Podchodzili do siebie z czułością jak młodzi kochankowie.

Patrzyłem, jak całuje jej stópki, pieści uda, pośladki, jak delikatnie kieruje się z językiem do jej muszelki. Zrozumiałem chyba, dlaczego Janek nie ożenił się do tej pory – serce miał zajęte, bo Aśka go kiedyś odrzuciła, widząc, że u mojego boku będzie miała lepsze perspektywy. Zrozumiałem, dlaczego była w stosunku do mnie często obojętna, teraz ta moja nimfa, figlarna, czarnooka wskazywała, gdzie ma ją całować, w jaki sposób dotykać i pieścić.

Szczerze, przerwałbym ich zabawę, jednak jako człowiek honorowy do czegoś się zobowiązałem. Uprawiali tak namiętny seks, o jakim się mówi, że nawet sąsiedzi zza ściany idą zapalić papierosa. Janek zaopatrzył się przed kartami w żel intymny, lubrykant, mam wrażenie, że nałożył na siebie jakieś feromony. Posuwał Aśkę niezwykle rytmicznie, miarowo. Widać było wprawę prawdziwego mistrza, żona była cała mokra, zaczęła wydobywać z siebie jęki rozkoszy.

Dawno w oczach mojej lubej, nie widziałem takiej radości, klęczała przed Janem, całowała mu klatę, pieściła i bawiła się sutkami, całowała krostkę na szyi, kobiety mają takie swoje ulubione miejsca na ciele mężczyzn. Byłem wściekły na Aśkę, na siebie, na Jana, że nas tak wmanewrował, najchętniej bym im przerwał te chwile pełne rozkoszy i przepełnione zachwytem nad własnymi ciałami, tego było dla mnie już za wiele.

Widziałem, jak moja żona traci grunt pod nogami, nie może opanować swej rozkoszy, jak z Aśki wydobywa się ejakulat. Wydzielina, która się z mej żonki wylewała, była przezroczysta, bardzo obfita. Nie wiedziałem, że z Aśki taka kobieta fontanna, on też doszedł, spermę umieścił jej w ustach, kazał połknąć, ta zaczęła się krztusić, gdyż było jej naprawdę dużo. Liczyłem na dobrą zabawę, zły wydusiłem przez zęby:

– Pobawiliście się? Teraz precz z mego domu! – wrzasnąłem.

Wyszli razem, poszli zajarać, później na szoty, ja zostałem sam tego wieczoru. Nigdy więcej takich akcji. To nie dla mnie. No, chyba że mógłbym uczestniczyć aktywniej…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *